Konflikt rzadko zaczyna się od jednej dużej sprawy.
Najczęściej narasta powoli — z niewypowiedzianych emocji, nieporozumień i poczucia, że „druga strona mnie nie słyszy”.
W momencie eskalacji rozmowa przestaje spełniać swoją funkcję.
Zamiast szukania rozwiązania pojawia się potrzeba obrony, udowodnienia racji albo wycofania się.
Dlaczego tak się dzieje?
Ponieważ w konflikcie nie reagujemy już tylko na fakty, ale na emocje:
– poczucie niesprawiedliwości,
– brak wpływu,
– strach przed stratą,
– naruszone granice.
Im dłużej konflikt trwa, tym trudniej usłyszeć drugą stronę.
Każda rozmowa zaczyna być filtrowana przez wcześniejsze doświadczenia.
To właśnie w tym momencie mediacja ma największy sens.
Nie po to, by wskazać winnego, ale by uporządkować rozmowę, emocje i potrzeby stron.
Mediacja nie wymaga zgody co do wszystkiego.
Wymaga gotowości, by spróbować rozmawiać inaczej niż dotychczas.
