„Chcę zatrzymać mieszkanie, ale nie mam 300 tysięcy złotych na spłatę.”
„Dlaczego mam dostać tylko połowę, skoro przez lata to ja płaciłem za większość rzeczy?”
„Zgadzam się, żeby mieszkanie zostało przy niej, ale chcę dostać swoją część.”
To tylko kilka zdań, które mogą pojawić się podczas rozmowy o podziale majątku.
I choć na pierwszy rzut oka wydaje się, że problem jest prosty – trzeba policzyć, ile komu się należy – w praktyce bardzo często okazuje się, że największym wyzwaniem nie jest sama matematyka.
Problemem jest znalezienie rozwiązania, które obie strony uznają za możliwe do zaakceptowania.
Jako mediatorka patrzę na tę kwestię trochę inaczej niż prawnik.
Nie rozstrzygam, kto ma rację.
Nie ustalam, ile jedna strona „powinna” dostać.
Pomagam natomiast stronom uporządkować informacje, nazwać ich potrzeby i przede wszystkim odpowiedzieć na pytanie:
Jak możemy rozliczyć majątek tak, żeby obie strony mogły ten etap rzeczywiście zamknąć?
Czym właściwie jest spłata przy podziale majątku?
Najprościej mówiąc – spłata pojawia się wtedy, gdy po podziale majątku jedna osoba otrzymuje składniki majątku o większej wartości niż druga.
Przykładowo: Małżonkowie mają wspólne mieszkanie. Po rozwodzie ustalają, że mieszkanie zostaje przy żonie. Nie oznacza to jednak, że mąż po prostu „traci swoją część”. W ramach rozliczenia można ustalić odpowiednią spłatę na jego rzecz.
Ale już na tym etapie pojawia się kilka pytań: Ile dokładnie ma wynosić spłata? Jak ustalić wartość mieszkania? Czy są inne składniki majątku, które można uwzględnić? Co z kredytem? Czy spłata musi być jednorazowa? A co jeśli osoba, która ma dokonać spłaty, nie ma takich pieniędzy?
I właśnie tutaj zaczyna się prawdziwa rozmowa.
„Należy mi się połowa mieszkania”
To zdanie pojawia się bardzo często. I jest zrozumiałe. Jeżeli małżonkowie mają wspólną nieruchomość, naturalne może być myślenie: „Skoro mamy po połowie, to należy mi się połowa jej wartości.” Ale przy podziale całego majątku warto spojrzeć szerzej. Jeżeli poza mieszkaniem są jeszcze:
- samochód,
- oszczędności,
- wyposażenie,
- inne wartościowe składniki,
to niekoniecznie trzeba dzielić każdy z nich po połowie. Można stworzyć taki sposób podziału, w którym jedna osoba otrzyma nieruchomość, a druga inne składniki majątku. Dopiero potem strony ustalają, czy pozostaje jeszcze jakaś różnica do wyrównania. Dlatego podczas mediacji nie zaczynam od pytania: „Ile wynosi spłata?” Najpierw warto ustalić: Co właściwie dzielimy?
Najpierw majątek, później liczby
Jednym z pierwszych kroków podczas mediacji jest uporządkowanie składników majątku.
Strony mogą wspólnie przygotować listę:
🏠 nieruchomości,
🚗 samochodów,
💰 oszczędności,
📦 wartościowych ruchomości,
💳 zobowiązań związanych z majątkiem,
i innych elementów, które chcą uwzględnić w rozliczeniu.
Dopiero kiedy mamy obraz całej sytuacji, łatwiej rozmawiać o tym, jak ją podzielić. Czasami okazuje się, że strony są bardzo daleko od siebie w kwestii mieszkania, ale jednocześnie bez problemu mogą uzgodnić samochód, oszczędności czy wyposażenie. Wtedy nie ma sensu prowadzić sporu o wszystko jednocześnie. Można zacząć od tego, co jest łatwiejsze.
A co, jeśli strony różnią się w wycenie?
To jeden z częstszych momentów, w których rozmowa się zatrzymuje. Przykład: Jedna strona: „Mieszkanie jest warte 600 tys. zł.” Druga: „Nie. Co najmniej 750 tys.” Przy takiej różnicy trudno rozmawiać o konkretnej kwocie spłaty. I tutaj mediator nie powinien mówić: „Mieszkanie jest warte 675 tysięcy.” Nie jest jego rolą ustalanie wartości majątku. Może natomiast pomóc stronom zastanowić się: Co jest potrzebne, żeby tę różnicę wyjaśnić? Czy potrzebna jest niezależna wycena? Czy strony mają aktualne informacje dotyczące wartości nieruchomości? Czy mogą wspólnie przyjąć określoną wartość? Czasami rozwiązanie sporu zaczyna się nie od negocjowania kwoty, ale od zdobycia informacji, których obu stronom brakuje.
„Ale ja nie mam pieniędzy na spłatę”
To również bardzo częsta sytuacja.
Załóżmy, że mieszkanie ma zostać przy jednej osobie, ale spłata wynosi kilkaset tysięcy złotych. Osoba, która ma zatrzymać mieszkanie, mówi: „Nie mam takich pieniędzy.” I wtedy pojawia się pytanie: Czy to oznacza, że jedynym rozwiązaniem jest sprzedaż mieszkania? Niekoniecznie. W mediacji można rozmawiać o różnych możliwościach. Jedną z nich może być rozłożenie spłaty na raty.
Można również ustalać:
- wysokość poszczególnych rat,
- terminy płatności,
- termin rozpoczęcia spłaty,
- ewentualne zabezpieczenie wykonania ustaleń.
Oczywiście rozwiązanie powinno być realne. Nie ma sensu ustalać spłaty w sposób, o którym obie strony już w momencie podpisywania porozumienia wiedzą, że nie będzie możliwy do wykonania.
Czy spłata zawsze musi być w gotówce?
Nie zawsze musi wyglądać tak: „Jedna osoba daje drugiej pieniądze.” Strony mogą rozmawiać również o innym sposobie rozliczenia poszczególnych składników majątku. Przykładowo jedna osoba otrzymuje nieruchomość, druga samochód oraz oszczędności, a pozostała różnica zostaje wyrównana określoną kwotą. To właśnie jedna z rzeczy, które lubię w mediacji. Nie trzeba zaczynać od jednego gotowego schematu. Można poszukać rozwiązania dopasowanego do konkretnej sytuacji.
A co z kredytem hipotecznym?
Tutaj zapraszam do artykułu: kredyt hipoteczny przy podziale majątku
„Ja włożyłem w ten dom dużo więcej”
I tutaj często przestajemy rozmawiać wyłącznie o pieniądzach. Jedna osoba mówi: „To ja zapłaciłem za remont.” Druga: „Ale to ja przez lata zajmowałam się dziećmi i prowadziłam cały dom.” Pierwsza: „Ale moje pieniądze poszły na mieszkanie.” Druga: „A dzięki temu, że zajmowałam się rodziną, ty mogłeś więcej pracować.” I nagle rozmowa o spłacie staje się rozmową o poczuciu sprawiedliwości. To bardzo ważny moment w mediacji. Ponieważ często strony nie potrzebują kolejnego wyliczenia. Potrzebują najpierw zrozumieć, dlaczego druga osoba patrzy na tę sytuację zupełnie inaczej. Nie oznacza to, że mediator rozstrzyga, czyj wkład był większy. Jego rolą jest pomóc przełożyć te różnice na rozmowę o konkretnych rozwiązaniach.
Co jeśli strony nie mogą dojść do porozumienia co do kwoty?
To również nie oznacza, że mediacja jest bezcelowa. Czasami różnica między stanowiskami jest bardzo duża:
„Chcę 400 tys.”
vs.
„Mogę dać najwyżej 200 tys.”
Wtedy warto sprawdzić:
- skąd wynika różnica,
- jakie wartości przyjmują strony,
- jakie składniki majątku zostały uwzględnione,
- czy są jeszcze inne kwestie do rozliczenia,
- czy istnieją rozwiązania, o których wcześniej nie rozmawiano.
Czasami po uporządkowaniu wszystkich informacji okazuje się, że strony wcale nie są tak daleko od siebie, jak początkowo się wydawało.
Największy błąd? Rozmawianie wyłącznie o kwocie
W mediacji bardzo często powtarzam, że kwota jest tylko jednym elementem porozumienia. Równie ważne jest:
kiedy?
w jaki sposób?
z czego?
co w zamian?
co jeśli sytuacja się zmieni?
Bo można ustalić:
„Spłata 300 tys. zł.” i nadal nie mieć rozwiązania. Dlatego dobra ugoda powinna odpowiadać nie tylko na pytanie:
„Ile?”
ale również:
„Kiedy i jak?”
Jak przygotować się do rozmowy o spłacie?
Przed mediacją warto zrobić jedną bardzo prostą rzecz.
Spisać swoje oczekiwania.
Nie tylko:
„Chcę 300 tys. zł.”
Ale również:
- Co chciałbym otrzymać?
- Co jest dla mnie najważniejsze?
- Na czym najbardziej mi zależy?
- Z czego mogę zrezygnować?
- Czy mogę zaakceptować raty?
- Jakiego terminu potrzebuję?
- Jakie rozwiązanie byłoby dla mnie trudne, ale możliwe?
- Czego zdecydowanie nie jestem w stanie zaakceptować?
To bardzo pomaga. Bo kiedy emocje pojawiają się podczas rozmowy, łatwo zapomnieć, co właściwie chcieliśmy osiągnąć. Zajrzyj również do artykułu: podział majątku u mediatora
Mediator nie wyliczy spłaty za strony
To ważne, szczególnie jeśli ktoś po raz pierwszy spotyka się z mediacją.
Mediator:
❌ nie ustala, kto ma dostać mieszkanie,
❌ nie decyduje, ile wynosi spłata,
❌ nie nakazuje jednej stronie zapłacić określonej kwoty,
❌ nie rozstrzyga, kto ma rację.
Mediator może natomiast:
✔️ uporządkować rozmowę,
✔️ pomóc nazwać kwestie sporne,
✔️ zadawać pytania,
✔️ pomóc stronom zobaczyć różne możliwości,
✔️ wspierać negocjowanie rozwiązania,
✔️ pomóc przełożyć ustalenia na konkretne zapisy ugody.
Decyzja należy do stron.
A co, jeśli jedna strona chce mieszkanie, a druga pieniądze?
To jeden z najbardziej typowych scenariuszy. I właśnie dlatego warto spojrzeć na sytuację nie tylko przez pryzmat:
„Kto dostanie mieszkanie?” ale: „Jak rozliczyć osobę, która mieszkania nie otrzyma?”
Możliwości może być kilka. Mieszkanie może zostać przy jednej stronie, a druga może otrzymać:
- określoną kwotę,
- inne składniki majątku,
- część oszczędności,
- inne uzgodnione świadczenia majątkowe.
Spłata może również zostać rozłożona w czasie. Nie ma jednego schematu, który pasuje do wszystkich rodzin.
Kiedy mediacja może pomóc?
Mediacja może być szczególnie pomocna, gdy: wiecie, że chcecie podzielić majątek, ale nie wiecie jak.
Albo: wiecie, czego chcecie, ale nie potraficie się dogadać.
Albo: każde z Was ma swoją wersję tego, co byłoby sprawiedliwe.
Wtedy obecność osoby bezstronnej może pomóc uporządkować rozmowę. Nie po to, żeby zdecydować za Was. Po to, żebyście mogli spróbować zdecydować sami.
Spłata nie musi oznaczać końca rozmowy
Przy podziale majątku łatwo skupić się wyłącznie na liczbach.
„Ile dostanę?”
„Ile mam zapłacić?”
„Ile jest warte mieszkanie?”
Ale za każdą z tych liczb stoją konkretni ludzie i ich sytuacja.
Jedna osoba może potrzebować pieniędzy, żeby rozpocząć nowe życie.
Druga może chcieć zatrzymać rodzinne mieszkanie, w którym nadal mieszkają dzieci.
Jedna nie ma możliwości zapłacenia dużej kwoty jednorazowo.
Druga nie chce czekać na spłatę przez wiele lat.
Dobra mediacja pozwala zobaczyć wszystkie te elementy jednocześnie.
Czy można znaleźć rozwiązanie, które będzie dobre dla obu stron?
Nie zawsze.
I to warto powiedzieć wprost.
Mediacja nie gwarantuje ugody.
Nie sprawia też, że nagle obie strony zapominają o konflikcie.
Może jednak pomóc przejść od: „On chce mnie oszukać.” do: „Co konkretnie możemy zrobić, żeby to rozliczyć?”
Od: „Nie oddam jej połowy domu.” do: „Jak możemy ustalić wartość domu i sposób spłaty?”
I od: „Nie mam takich pieniędzy.” do: „Jakie rozwiązanie byłoby dla mnie realne?”
To właśnie jest przestrzeń, w której może pracować mediator.
Spłata przy podziale majątku nie musi być jedynym i największym problemem.
Najważniejsze jest najpierw ustalenie: co dzielimy, jaką wartość mają poszczególne składniki, jakie są oczekiwania obu stron i jakie rozwiązanie jest realne do wykonania.
Jeżeli strony potrafią o tym rozmawiać, mediacja może pomóc im wypracować sposób podziału majątku bez konieczności prowadzenia wieloletniego sporu.
Nie chodzi również o to, żeby jedna osoba wygrała. Chodzi o to, żeby obie mogły powiedzieć:
„To rozwiązanie mogę zaakceptować i możemy wreszcie zamknąć ten etap.”
📌 Potrzebujesz ustalić spłatę przy podziale majątku?
Jeżeli jesteś po rozwodzie lub w trakcie rozstania i nie wiesz, jak rozliczyć mieszkanie, dom, oszczędności czy inne składniki majątku, mediacja może być przestrzenią do spokojnego omówienia tych kwestii.
Nie musisz przychodzić na mediację z gotową ugodą.
Wystarczy, że wiesz, że obecny sposób rozmowy między Wami nie prowadzi do rozwiązania.